Nasza drużyna na Instagramie

Instagram chemik___bydgoszcz

Z Sosnowca wracamy z kompletem punktów

W przedostatnim spotkaniu fazy zasadniczej PlusLigi Chemik Bydgoszcz pokonał zespół z Będzina. Była to nasza druga w tym sezonie wygrana z zespołem MKS-u, a zdobyte trzy punkty pozwoliły naszym zawodnikom umocnić się na 11. pozycji w tabeli.

Spotkanie rozpoczęło się od gry punkt za punkt (2:3). Nasi zawodnicy szybko wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Po ataku ze skrzydła Bartosza Filipiaka mieliśmy już cztery „oczka” na plusie (7:3). Będzinianie próbowali odrobić straty posyłając w pole przeciwnika mocne zagrywki i kontrując na siatce. Sprytny atak Adriana Buchowskiego zbliżył gospodarzy do przyjezdnych (10:12), ale dobra gra bydgoszczan w obronie spowodowała, że prowadzenie ponownie wzrosło (14:10). Zaniepokojony szkoleniowiec będzinian poprosił o czas. Nie przyniósł on jednak oczekiwanych skutków  i po wznowieniu gry goście w dalszym ciągu popisywali się skutecznością w elementach ofensywno-defensywnych. Atak Bartłomieja Lipińskiego i na tablicy pojawił się wynik (17:11). Zawodnicy MKS-u nie mieli zamiaru się poddawać. Udało im się znaleźć sposób na skuteczne kończenie akcji i kolejny raz zbliżyli się do przeciwnika (16:19). Końcówka partii zapowiadała się emocjonująco. Siatkarze wymieniali się efektownymi atakami, a będzinianie wydawali się coraz pewniejsi w tym elemencie. Na szczęście dla nas blok Pawła Gryca dał Chemikowi piłkę setową (24:20), a atak ze skrzydła Nikoli Kovacevica zakończył premierową odsłonę (25:22).

Kolejny set ponownie zaczął się od wyrównanej walki (3:2). Nasi zawodnicy wyszli na prowadzenie, ale przeciwnicy nie pozwalali im mocni odskoczyć. Ze środka zaatakował Bartłomiej Grzechnik, czym wyrównał stan partii (5:5). Żadna z drużyn nie mogła wyjść na choćby dwupunktowe prowadzenie, gra toczyła się punkt za punkt. Próbując wykończyć piłkę na środku, nasz środkowy, Michał Szalacha nadział się na blok (9:10), a chwilę później w polu serwisowym pomylił się Bartłomiej Lipiński (10:11). Goście byli skuteczni w ofensywie, ale gospodarze nie pozostawali dłużni. Skutkiem tego były kolejne wyrównania wyniku i wielkie emocje na trybunach. Blok na Rafale Farynie pozwolił nam nieznacznie wysunąć się na przód (18:17), a kontra będzinian dała kolejny remis (19:19). Wydawało się, że do końca partii nie będzie wiadomo, kto okaże się lepszy. Szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę. Siatkarze MKS-u nie wybronili sprytnej zagrywki naszego atakującego, Bartosza Filipiaka, ale nadal czuliśmy na plecach ich oddech (22:22). Kończąca akcja w ofensywie Rafała Faryny dała będzinianom zwycięstwo (25:23), a także ustanowiła stan meczu na 1:1.

Od początku trzeciej odsłony przy zagrywkach Raphaela „Vinhedo” Margarido wypracowaliśmy dystans (5:1). Gospodarze popełniali sporo błędów własnych, co ułatwiało nam zdobywanie punktów. Bartosz Filipiak popisał się skutecznym blokiem, a następnie zapunktował w ataku (8:1).

Będzinianie nie mogli odnaleźć dyspozycji z poprzedniej partii. Źle czytali naszą grę, mieli problemy w każdym z elementów. Efektowny atak ze skrzydła Nikoli Kovacevica spowodował, że mogliśmy pochwalić się sporym zapasem punktowym (11:2). Nawet chwila przerwy, o którą poprosił trener MKS-u nie zdekoncentrowała bydgoszczan, którzy w dalszym ciągu nie zwalniali tempa. Blok pary Filipiak-Lipiński dał nam aż jedenaście „oczek” w zapasie (14:3). Zaczęliśmy mieć problemy z przyjęciem, co pozwoliło rywalom odrobić trochę strat, jednak nadal pozostawaliśmy w komfortowej sytuacji (16:7). As serwisowy Jana Fornala kompletnie zaskoczył naszych zawodników, którzy natychmiast zostali wezwani przez Jakuba Bednaruka na rozmowę (16:10). Nie byliśmy już tak skuteczni jak w początkowej fazie seta i musieliśmy się natrudzić, aby obronić piłki posyłane przez rywala. Kolejny as serwisowy będzinian, tym razem autorstwa Jakuba Peszko sprawił problemy Bartłomiejowi Lipińskiemu (14:19). Ostatecznie partia zakończyła się atakiem Bartosza Filipiaka (25:18).

Od punktowej zagrywki rozpoczął czwartą partię Raphael „Vinhedo” Margarido (1:0). Niesieni zwycięstwem z poprzedniej partii zdobyliśmy przewagę nad przeciwnikiem (7:4). Znów dobrze w naszych szeregach funkcjonował blok, a będzinianie nie mogli się przez niego przebić. Nie najgorzej wyglądaliśmy też w ataku. Ze skrzydła zapunktował Bartłomiej Lipiński (10:6). Będzinianie starali się odmienić swoje losy, jednak przychodziło im to z wielkim trudem (9:15). Sytuacja MKS-u stawała się nieciekawa. Przy stanie 11:18 i siedmiu „oczkach” na minusie szkoleniowiec gospodarzy poprosił o czas. Po wznowieniu gry ekipa zaczęła odrabiać straty, ale było ich za dużo. Zawodnicy z Będzina nie radzili sobie z pierwszą akcją, a to miało wpływ na dalsze etapy gry. Kiwka Michała Szalachy dopisała do konta bydgoszczan kolejne „oczko” (20:13). Wydawało się, że nic już nie będzie w stanie nam zaszkodzić. Efektywna gra na siatce i błędy własne przeciwnika zbliżały nas do zakończenia partii, a jednocześnie całego meczu (23:18). Ostatnia akcja zakończyła się po błędzie gospodarzy (20:25).

 

MKS Będzin- Chemik Bydgoszcz 1:3 (22:25, 25:23, 18:25, 25:20)

 

MVP: Bartłomiej Lipiński

 

MKS Będzin: Grzechnik, Ratajczak, Buchowski, Langlois, Faryna, Tichacek, Potera (libero) oraz Gregorowicz (libero), Peszko, Kowalski T., Fornal,

 

Chemik Bydgoszcz: Lipiński, Vinhedo, Kovacevic, Szalacha, Filipiak, Morozau, Kowalski A. (libero) oraz Gryc, Lesiuk, Siwicki

 

Agnieszka Piasecka

2019-03-15:358 Napisane przez: Redakcja

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z serwisu.

Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

rozumiem